Przeskocz do treści Przeskocz do menu Przeskocz do stopki Mapa strony

Aktualności

Międzynarodowy Dzień Teatru 2026

Scena z artystami w kolorowych kostiumach stoi przed posągiem konia. Na ciemnozielonym tle widnieje napis Międzynarodowy Dzień Teatru i logo Opery Lubelskiej.

27-03-2026

Międzynarodowy Dzień Teatru obchodzony jest corocznie 27 marca już od sześćdziesięciu pięciu lat. Święto zostało ustanowione w 1961 roku podczas światowego 9. Kongresu ITI – International Theatre Institute w Helsinkach. Data ta jest symboliczna i upamiętnia otwarcie Teatru Narodów w Paryżu, które miało miejsce 27 marca 1957 roku.

Polski Ośrodek Międzynarodowego Instytutu Teatralnego ITI tradycyjnie wybiera i zaprasza wybitnego reprezentanta polskiego teatru do napisania polskiego orędzia. W tym roku słowa skierował do nas Marcin Wierzchowski – reżyser teatralny i wykładowca akademicki.

Zdjęcie w skali szarości przedstawiające Marcina Wierzchowskiego w okularach i z krótką brodą, siedzącego na krześle. Obok napis: Polskie orędzie na Międzynarodowy Dzień Teatru.

fot. Marcin Łaszek / mat. Instytutu Teatralnego

Orędzie Marcina Wierzchowskiego na Międzynarodowy Dzień Teatru 2026

Pod opublikowaną jakiś czas temu w Internecie przeprowadzoną ze mną wideo-rozmową (liczba wyświetleń: 670 – mój syn rzucił tylko okiem i powiedział, „Tata, six-seven!”) pojawiło się pięć komentarzy. Cztery były słownym odpowiednikiem kciuka w górę, ale jeden użytkownik, @czarekchodziez8539, dobył klawiatury jak szabli i napisał:

świat się wali na ryj,

krew wszędzie

a ten j…any pi…doli kocopoły

o jakimś zas…tym

teatrze…

wu-pe-de-jot chłopie.

Hm. Na taki feedback najlepiej nie odpowiadać albo też dobyć szabli, ale znienacka dotarła do mnie ukryta pod powierzchnią hejterskiej poetyckości potrzeba – potrzeba teatru na ciemne czasy. Pomyślałem sobie, że może muszę zrozumieć, czym miałby być, bo wtedy nie tylko mam szansę robić lepszy teatr, ale też, mówiąc o nim, przestanę może „kocopolić”.

Świat, jaki znaliśmy, się wali. Podobno na polskich strzelnicach – również tych komercyjnych – tarczą jest teraz podobizna Putina. Idziesz i strzelasz Putinowi, wybaczcie wulgaryzm, w ryj. Wcześniej – pod nieobecność Wielkiego Wroga – mógł to być Tusk albo Kaczyński. Wraz z lękiem wślizguje się w nas nienawiść. Zatruci nią, tracimy ciekawość. Nienawiść nie korzysta ze znaków zapytania – artykułuje się kropkami i wykrzyknikami, mówi: „Wiem i to mi wystarczy”, zabarwiając fragmenty naszego świata na czarno-biało, czyli barwy wojny. I kiedy ubieram w nie teatr (bo wiem, bo nie zadaję pytań, bo odmawiam podmiotowego głosu swoim przeciwnikom), to staje się on wówczas teatrem wojny. Przerobiliśmy sążnistą pulę takiego teatru w Polsce w ciągu ostatniej dekady. Stawialiśmy pytania, ale odpowiedzi mieliśmy na podorędziu. Mówiliśmy o potrzebie pojednania, ale na naszych warunkach i z autentyczną troską wskazywaliśmy na pogłębiającą się pomiędzy nami rozpadlinę, jednak to tych drugich obarczaliśmy winą za stan rzeczy. Teatr wojny palcem wskazuje winnych. Wskazuje i skazuje – często bez sądu. Bo każdy może zaśpiewać: „A na drzewach zamiast liści…” i zrymować liście z niepożądaną grupą społeczną. Albo nie rymować (bo po co) i od razu przejść od słów do czynów.

Najgorszym wynalazkiem w historii teatru jest CZWARTA ŚCIANA. Oczywiście, wiemy, dlaczego powstała i że przyniosła ona z sobą nowy rodzaj aktorstwa, który towarzyszy nam do dziś. Ale wyrządziła też sporo szkód – estetycznych i symbolicznych. Czwarta ściana oddziela nas bowiem od największego zasobu energetycznego w budynku teatralnym, jakim jest widownia. Teatr wojny zaczyna się od czwartej ściany. Lub – by być bardziej precyzyjnym – od mentalnej czwartej ściany. Ten typ umysłowego zapętlenia charakteryzuje się tym, że czyni z rampy barykadę. Ludzie po drugiej stronie barykady są nie tyle naprzeciwko mnie, co przeciwko mnie: bo przyszli mnie ocenić, sprawdzić, czy umiem, czy się nadaję, czy mam coś do powiedzenia. Myśląc o nich, staję do egzaminu, którego nie chcę i którego nienawidzę, więc również ich zaczynam nienawidzić – tych mieszczan, bigotów, kabotynów, pisiorów albo lewaków, którzy czują się lepsi ode mnie – i tym samym wyruszam na wojnę. Przed chwilą czułem się gorszy, teraz czuję się lepszy – od nich lepszy. I jeżeli w ogóle jeszcze w ich stronę spoglądam, to widzę w nich wyłącznie źródło mojego dyskomfortu. A wolałbym o ich istnieniu zapomnieć, bo wtedy wreszcie nie czułbym się oceniany.

Pułapka tej narracji tkwi w założeniu, że istnieje podział na scenę i widownię, na MY i WY. I trudno się z niej uwolnić, bo podział na „my” i „wy” jest wszędobylski i ma swoje poczesne miejsce w teatrze. Jedna z pierwszych lekcji teatralnej reżyserii, której w krakowskiej PWST udzielił mojemu rokowi ważny wówczas w Polsce reżyser i pedagog, brzmiała jak sentencja: „Aktora trzeba zgwałcić, chłopcy”. To skandaliczne zdanie jest deklaracją wojny. Podobnie jak zdania, które nie oglądając się na #metoo, wciąż wdzierają się jakoś do leksykonu adeptów aktorstwa – zdania o tym, od czego i czym jest aktor albo, że reżyser kazał, a głupi aktor wykonał. Tyle głębokich lekcji teatru zdążyliśmy zapomnieć, a te garderobiane kocopoły pamiętamy, a czasami nawet nadal w nie wierzymy. Tak właśnie unieśmiertelnia się teatr wojny.

Ale gdyby tylko udało mi się pomyśleć o tym inaczej i obalić tkwiący w założeniu o fundamentalnym podziale błąd, to może otworzyłbym drzwi do innej rzeczywistości. Gdybym zamiast MY i WY pomyślał JA i TY. Bo kiedy myślę „ja” i „ty”, to robi mi się bardziej jak w relacji niż jak na froncie. Niepostrzeżenie znikają zasieki, barykady. Myśląc „ja i ty”, trudniej mi pomyśleć, że przyszedłeś mnie oceniać, bo w sumie ty jesteś tak samo bezbronna jak ja. Więc po co przyszedłeś? I co z sobą przyniosłaś? Czy naprawdę idąc do teatru, przynosisz arkusz egzaminacyjny? A nawet jeśli, to czy jest on ważniejszy niż aktualny bagaż twojego pokręconego życia, niż kwitnący albo rozpadający się związek, twoja chora mama, ciemne myśli na własny temat albo to, że nie wiesz, co zrobić dalej z życiem? — A z czym wchodzi na scenę aktor? Z opowieścią o… związku, chorobie, czarnych myślach i życiowych koleinach.

Jeżeli więc teatr jest zwierciadłem, to jest on zwierciadłem dwustronnym: ja wnoszę na scenę opowieść o pokręconym życiu, której zapleczem jest moje pokręcone życie; a ty siedzisz naprzeciwko mnie ze swoim pokręceniem. Nasze spotkanie wymaga zaufania i odwagi. Moja odwaga to szczera sceniczna opowieść o ranie, którą dzielę z opowiadaną przeze mnie postacią. Twoja odwaga – wcale nie mniejsza, mimo ciemności, która cię na widowni otula – to odsłonić się na tyle, by płynąca ze sceny opowieść dotknęła twojej rany. Jesteśmy naprzeciwko siebie i oboje stoimy przed szansą: bo jeśli odważymy się na bezbronność, to miękkim gestem zetrze ona granicę pomiędzy ja i ty. Musimy tylko zaryzykować.

Teatr wojny jest – w swej esencji – o uzbrojeniu; teatr pokoju jest o kruchości. Teatr pokoju zawsze – nawet przy pełnej sali – grany jest dla jednego widza. Ode mnie dla ciebie. Takiego teatru życzę nam na te ciemne czasy.

Orędzie pochodzi ze strony internetowej www.e-teatr.pl (link otwiera się w nowym oknie)

USA. Orędzie Willema Dafoe na Międzynarodowy Dzień Teatru 2026 (link otwiera się w nowym oknie)

Wróć do aktualności

Zakup biletów przez internet

Zapraszamy do zakupu 24 godziny na dobę biletów online poprzez naszą stronę internetową, wygodnie i szybko. Wybierasz miejsce(a) i płacisz. Bilet możesz wydrukować lub okazać bileterowi w smartphonie.

Biletomat

Zapraszamy do zakupów biletów na nasze wydarzenia w biletomacie dostępnym 7 dni w tygodniu w godz. 7:00-20:00, usytuowanym obok głównej kasy biletowej na poziomie 0. Wejście od ul. Marii Curie-Skłodowskiej 5.

Automat obsługiwany jest dotykowo, a intuicyjny program zapewni bezproblemowy zakup biletów.

Rezerwacja biletów przez telefon

Możliwa jest wstępna rezerwacja miejsc na przedstawienie przez telefon. Bilet należy potem wykupić w kasie biletowej (nie przez internet).

Telefon:

81 532 25 21 lub 502 662 956

Pn - Pt: 8:00 - 15:00

Osoby spóźnione będą wpuszczane na widownię dopiero w trakcie przerwy, jeżeli została ona przewidziana podczas wydarzenia.

Kasa biletowa

Zapraszamy do zakupu bezpośredniego biletów w naszej kasie biletowej. Możliwa płatność kartą.

Do odbioru biletów opłaconych przelewem wymagane jest okazanie potwierdzenia wpłaty.

Godziny otwarcia:
Wt - Pt: 10:00 - 17:00

oraz na godzinę przed planowanymi spektaklami na poziomie -1

Telefony:
81 532 96 65

Kontakt z nami

Sekretariat
81 532 76 13
sekretariat@operalubelska.pl

Dział Organizacji Widowni
81 532 25 21

Pn - Pt: 8:00 - 15:00
widownia@operalubelska.pl

10 1020 3147 0000 8502 0139 1093
Bank PKO BP

 

© 2026 Opera Lubelska
Wszystkie prawa zastrzeżone

realizacja: adm-media.pl

Do góry